"Jestem królem świata!" wykrzyknął James Cameron dokładnie 13 lat temu odbierając swoją drugą statuetkę Oscara za Titanica. Osobą, która przyczyniła się do jego "królowania" był nie kto inny jak James Horner, którego muzyka porwała miliony serc i umysłów ludzi na całym świecie. Titanic swój sukces głównie zawdzięcza muzyce autorstwa Jamesa Hornera, również zdobywcy wtedy złotego rycerza. O to dowód na to jak genialna muzyka przyczynia się do odbioru filmu, a nawet często sama muzyka przewyższa film. Po Titanicu stało się coś nieoczekiwanego, James Horner miał znaczny spadek formy, pewna nieokreślona bliżej energia jego muzyki, która pobudzała wielu ludzi poszła spać. Jakby czarna dziura wyssała wszystko to, co czyniło z niego muzycznego geniusza. Dlaczego tak o tym mówię? ponieważ nie mam na myśli jego dobre soundtracki z początku milenium jak Piękny Umysł czy Zaginione, ale mam na myśli naprawdę zjawiskowe arcydzieła jak Braveheart i Wichry Namiętności z lat 90. Teraz można dostrzec różnice. I stało się, pojawiło się światło w tunelu Hornera. Kompozytor powrócił z magią i swoją dawną siłą, z jaką potrafi nas urzec a wszystko za sprawą nowego filmu Avatar również w reżyserii Jamesa Camerona. Kiedy parę lat temu dowiedziałem się, że James Cameron przymierza się do nowego projektu S-F, do którego muzykę ma skomponować James Horner od razu pomyślałem, że będzie to wielkie przebudzenie kompozytora. Reżyser obudził w nim to, co dawno umarło. Horner powrócił i to dziełem magicznym! Muzyka do filmu Avatar jest piękna i nie da się jej w pełni opisać słowami. Specyficzny rodzaj miłości plemienia Navi do flory i fauny potrzebował równie magicznej oprawy muzycznej. Głęboko oddaje to utwór Pure spirits of the forest, który jest kwintesencją tego jak plemię Navi żyje w szacunku do przyrody na planecie Pandora. Tu po raz pierwszy pojawia się temat miłosny, który delikatnie zahacza o pełną strukturę tego tematu, ułamki tego czarującego motywu można wychwycić tylko chcąc i w ciszy, a wtedy sam sie zjawi jak latające duchowe byty planety Pandora. To niezwykle unoszący moment. Nieodłącznym ogniwem tego utworu są piszczałki i spokojne syntezatory. Kolejnym ciekawym utworem jest The Bioluminescence of the night, który zabiera nas w kolejną przeprawę niezwykłych dźwięków. Pojawiają się tu krótkie wstawki magicznych cymbałków oraz krótkie uderzenia dzwonków. W trakcie tej sceny, gdzie poznajemy bliżej Neytiri muzyka otacza nas niezwykłą paletą brzmień i całej wymyślnej, czarującej fonii. Wtedy poznajemy pełny temat miłosny, który jest również dramatycznym tego scoru. Cymbałki i delikatne niezbyt częste uderzenia fortepianu to istne duchowe przeżycie, do tego dochodzą harmonijne chórki, które są tylko tłem tej bajecznej symfonii. To wszystko daje nam ekscytujący świat harmonii dźwięków, który ilustruje świat Navi. Kiedy jesteśmy już oszołomieni tym światem symfonii i myślimy, że to już na tyle inwencji twórczej Hornera, to jesteśmy w wielkim błędzie. Kolejny stanowi dosłownie nieziemski obraz miłości między Jake'iem a Neytiri z innego świata, Becoming one of the people becoming one with Neytiri. Na początku słyszymy żeński wokal, by później temat przygody przejęła szersza gama instrumentów. To przechadzka po zn
acznie większej części Pandory, a Horner dopiero wtedy rozwija skrzydła. Bardzo ważnym i pięknym utworem jest dla mnie Gathering all the Navi clans for battle, w którym zostaje zastosowana większa orkiestracja i potężne chóry, gdy Jake mobilizował wszystkie klany do walki przeciw najemnikom korporacji przy akompaniamencie tych wirtuozerii muzycznych dostałem gęsiej skórki. Jeśli w człowieku muzyka może wywołać niezwykłą ekspresję pozytywnych emocji i doświadczeń to jestem jak najbardziej za tym, by więcej powstawało takich partytur. Jeśli doświadczenia muzyczne mogą budzić w nas pierwiastki duchowe, siłe dobra to uświadamiamy sobie, że człowiek nie jest z natury zły jak uczą nas wszystkie zakłamane religie, które są więzieniami ludzkiego umysłu. Powinniśmy poszukiwać bodźców wszędzie tam, gdzie podpowiada nam serce i intuicja. Niekoniecznie musi to być muzyka. James Horner powrócił w wielkim stylu. Ci z was, którzy chcą sięgnąć po mądrą muzykę tym bardziej zachęcam Avatara, gdyż oferuje ona niezwykłą paletę przeżyć i emocji, a o to właśnie chodzi.
acznie większej części Pandory, a Horner dopiero wtedy rozwija skrzydła. Bardzo ważnym i pięknym utworem jest dla mnie Gathering all the Navi clans for battle, w którym zostaje zastosowana większa orkiestracja i potężne chóry, gdy Jake mobilizował wszystkie klany do walki przeciw najemnikom korporacji przy akompaniamencie tych wirtuozerii muzycznych dostałem gęsiej skórki. Jeśli w człowieku muzyka może wywołać niezwykłą ekspresję pozytywnych emocji i doświadczeń to jestem jak najbardziej za tym, by więcej powstawało takich partytur. Jeśli doświadczenia muzyczne mogą budzić w nas pierwiastki duchowe, siłe dobra to uświadamiamy sobie, że człowiek nie jest z natury zły jak uczą nas wszystkie zakłamane religie, które są więzieniami ludzkiego umysłu. Powinniśmy poszukiwać bodźców wszędzie tam, gdzie podpowiada nam serce i intuicja. Niekoniecznie musi to być muzyka. James Horner powrócił w wielkim stylu. Ci z was, którzy chcą sięgnąć po mądrą muzykę tym bardziej zachęcam Avatara, gdyż oferuje ona niezwykłą paletę przeżyć i emocji, a o to właśnie chodzi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz